Kategoria: 

KOLEJNY ALARM: CUKIER

ANIA: No, to teraz się przyznaj… Ile sypałeś cukru do kawy?

WOJTEK: Dwie łyżeczki!

ANIA: Dwie i pół! Nie słuchajcie go, sypał dwie i pół, a zdarzało mu się, że trzy. Kawa miała być jak ulepek... Ale ja nie byłam wiele lepsze. Do kawy jedna łyżeczka, do herbaty dwie. Ciastko czekoladowe, na biszkopcie, z kremem. Jeździliśmy sporo po kraju i Europie, pamiętasz nasze zapasy na podróż?

WOJTEK: „Pawełek”, „Michałki”, rodzynki w czekoladzie, słodkie rogaliki. I krówki! Firmowe krówki, uwielbiałem!

ANIA: A „Prince Polo”, a wafelki, a draże…? Coś na mały głód, coś na drogę, gdyby się zachciało jeść.

WOJTEK: Cukier szkodzi, to wiedzieliśmy. Jak wszyscy. Szczególnie ten najbardziej popularny – biały, dodawany do wszystkich ulubionych pokus. Trzeba walnąć prawdę między oczy: on jest kompletnie pozbawiony witamin i substancji mineralnych, zawiera jedynie czyste, rafinowane węglowodany. Dostarcza wyłącznie pustych kalorii! Co gorsza – rafinowany cukier w czasie trawienia wypłukuje z organizmu wszystkie pozytywne witaminy, minerały.

ANIA: Produkty uboczne wytwarzane podczas niepełnego metabolizmu białego, rafinowanego  cukru odkładają się w naszym systemie nerwowym i w krwi. To są toksyczne metabolity – powodują, że z upływem czasu zaczynają nas nękać choroby. A pierwszym objawem, że w naszym organizmie zaczyna się dziać coś niedobrego, jest odkładający się wszędzie „tłuszczyk”. To są te twoje niespalone kalorie z trzech łyżeczek cukru w kawie!

WOJTEK: Do rozwodu z białym, rafinowanym cukrem przekonał nas artykuł Williama Dufty – „Rafinowany cukier, najsłodsza trucizna”, zamieszczony w NEXUS nr 14 (wydanie polskie) w listopadzie/grudniu 2000 roku. Periodyk można kupić tutaj.

ANIA: Zacytujemy?

Spożywany codziennie cukier powoduje wytworzenie ciągłego stanu nadmiernego zakwaszenia i konieczne staje się pobieranie coraz większej ilości pierwiastków z głębi ciała w celu przywrócenia równowagi. W końcu w celu zabezpieczenia krwi, z kości i zębów zostaje pobrane tyle wapnia, że powstaje próchnica i rozpoczyna się ogólne osłabienie.

Nadmierna ilość cukru ma wpływ na każdy narząd organizmu. Początkowo jest magazynowany w wątrobie w formie glukozy (glikogenu). Ponieważ pojemność wątroby jest ograniczona, dzienny pobór cukru rafinowanego (powyżej wymaganej ilości naturalnego cukru) szybko powoduje, że wątroba rozszerza się jak balon. Gdy wątroba jest wypełniona do swojej maksymalnej objętości, nadmiar glikogenu powraca do krwi w formie kwasów tłuszczowych, które zostają przeniesione do każdej części ciała i magazynowane w najmniej aktywnych miejscach: na brzuchu, pośladkach, piersiach i biodrach. (...)

Gdy babcia ostrzegała, że słodzone ciastka przed posiłkiem „zepsują twoją kolację”, wiedziała, co mówi. Jej wyjaśnienie nie jest może satysfakcjonujące dla chemika, ale jak wiele tradycyjnych aksjomatów z prawa Mojżeszowego dotyczącego żywności koszernej i rozdziału w kuchni zasady te są oparte na latach prób i błędów i są oczywiście prawdziwe. Większość współczesnych badań dotyczących łączenia składników pokarmowych jest niczym innym jak odkrywaniem rzeczy, które babcia przyjmowała za pewnik (…)

Czy zawsze musimy przyjmować jako pewnik, że aktualne praktyki odżywiania się człowieka cywilizowanego są normalne… Cuchnące stolce, luźne stolce, zaparte stolce, kamykowate stolce, cuchnące gazy, zapalenie okrężnicy, hemoroidy, krwawienie przy oddawaniu stolca, konieczność używania papieru toaletowego – wszystko to stało się normalne. (…)

Kiedy organizm trawi skrobię i złożone cukry (takie jak w miodzie i owocach), są one rozkładane na proste cukry zwane „monosacharydami”, które są użytecznymi substancjami – składnikami odżywczymi. Gdy skrobia i cukry są zjedzone razem i zachodzi fermentacja, zostają one rozłożone na dwutlenek węgla, kwas octowy, alkohol i wodę. Wszystkie te substancje, z wyjątkiem wody, są nie wykorzystywane – są truciznami. (…)

Aby spożywany pokarm był pożywieniem, musi być strawiony” – ostrzegał już przed laty dr Shelton. – „On nie może gnić”.

ANIA: Tyle grzechów popełnialiśmy przez lata…

WOJTEK: Moje ważyły łącznie 99 kilogramów… I wreszcie włączyły mi alarm w mózgu!

Cola

Do góry

Przeszukaj serwis