ZAPOZNAJKA

Dialogi o zdrowym jedzeniu i skutecznym odchudzaniu. O diecie przetestowanej na dwóch żywych organizmach. Oraz znajomych i rodzinie.

JA, ANIA: Odchudzona dzięki ciekawości, cokolwiek by to znaczyło. Wcześniej „na Dukanie”. Wystartowałam z odchudzaniem,  gdy moja waga po raz pierwszy pokazała 59 kilogramów. Wszędzie widziałam zwały tłuszczu. Brzuch, uda, twarz, wydawałam się sobie jednym wielkim zbiornikiem mięcha, fałdów i tłuszczowej pulpy. Do tego kłopoty z przemianą materii…

JA, WOJTEK: Doszedłem do 99 kilogramów. Przy moich 181 centymetrach wzrostu to było dużo za dużo. Stare dżinsy, koszule, swetry odstawiłem i wbijałem się w nowe, formatu XXXL. Ten rozmiar lubiłem najbardziej. Ale przy 99 kg nadszedł moment otrzeźwienia. Dukan pomógł mi zejść do 81, w trzy miesiące. Później… wszystko wróciło do starej normy. No, prawie.

ANIA: Bo się wreszcie wzięliśmy za siebie.

WOJTEK: Najpierw przestaliśmy stołować się w knajpach. To był pierwszy krok.

ANIA: Po 12 latach wspólnego codziennie chodzenia do publicznych barów, restauracji i kawiarń, po latach wydawania kasy na sandwicze, sushi, kawy na wynos… zrobiliśmy pierwszy obiad.

WOJTEK: Nie mów, bo ludzie pomyślą, że niczego nie gotowaliśmy! Gotowaliśmy, ale rzadko. Niedzielnie. Łatwiej nam było pójść do barku w pracy i wrzucić jakieś szybkie śniadanie, muffina czy inną bagietkę…

ANIA: Wojtek lubił waniliowe szejki, ja dużą latte. Do tego fajki, firmowe krówki, litry kawy, wieczorem piwo, po południu ruskie pierogi albo sałatka w barze. Plus cola. I tak nam się to wszystko przeżarło, przetyło – jest takie słowo? – i w końcu… znudziło.

WOJTEK: A potem zaczęliśmy żyć długo i szczęśliwie.

ANIA: I wpadliśmy na pomysł, żeby to opisać. Opowiedz Państwu po co jest to nasze blogowanie.

WOJTEK: Ten blog jest dla każdego, kto zechce pójść naszym śladem. Zdrowo jeść, schudnąć i nie grubieć… Piszemy przede wszystkim o sobie, o naszych doświadczeniach, bo wydawało nam się, że tak będzie prawdziwiej. Wielu naszych znajomych przekonaliśmy do zmiany stylu jedzenia, do gotowania w domu, i oni chyba też nie żałują.

Nie mamy patentu na nieomylność. Naszą dietę JEM 2.0 zbudowaliśmy wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń, prób i błędów. W naszym przypadku, w przypadku naszych przyjaciół spisuje się świetnie. Czujemy się lepiej, zdrowiej, mamy bardzo dobre wyniki we wszystkich wskaźnikach analizy krwi; to ważne.

Nie jesteśmy wegetarianami, weganami, jemy mięso – rzadziej niż kiedyś, ale jemy – częściej zwracamy uwagę na składniki, pochodzenie, sposób przyrządzania. Tutaj  zgromadziliśmy całą wiedzę, na podstawie której zmienialiśmy i udoskonaliliśmy naszą codzienną dietę. Wiedzę  o zdrowych produktach i regułach jedzenia, które mogą doprowadzić do pożądanych efektów. Po pierwsze do poprawy zdrowia. Po drugie do lepszego samopoczucia. Po trzecie do trwałego, stabilnego schudnięcia. I po czwarte – mogą nas doprowadzić do źródeł. Jesteś tym, co jesz. Choroby nie biorą się bez przyczyny, większość z nich rozpoczyna się na naszym talerzu.

ANIA: Albo jak w twoim przypadku, na WIELKIM talerzu. I w kieliszku wina. Nie ukrywajmy – stałam się domowym guru zdrowego żywienia przez przypadek. Potem straaasznie mnie to wciągnęło. Jestem wielką fanką kontrolowania wszystkiego co jemy, kombinowania z posiłkami. Ja wierzę w tę swoją „religię”, Wojtek  jest bardziej sceptyczny…

WOJTEK: Nie słuchajcie tej nawiedzonej kobiety, bo nigdy nie poczujecie smaku golonki!

ANIA: Przecież jemy golonkę! Z indyka – i smakuje ci! Strzelam focha, niewierny!

WOJTEK: I tak sobie żyjemy. W zgodzie. O nas jeszcze dopowiem tyle, że Ania ma lat bardzo mało, a ja jestem o od niej o rok starszy i mam prawie 44. ;-) Pracujemy w tzw. korporacji, czyli czasu mamy tyle, co kot napłakał. Nie chcemy być grubi i chorzy. I mamy sporo własnych doświadczeń, jak to zrobić. Czasem będzie o nich pisała Ania, czasami ja. Ania rozróżnia warzywa i wszystkie te soczewice, zioła i oliwy, mnie się ciągle kasza myli z soczewicą. Ale powiem wam, że od dnia, w którym upiekliśmy pierwszy wspólny chleb… był zajebisty… przekonałem się, że takie jedzenie może mieć sens.

ANIA: Jakie: może mieć?? Ma! Jesteśmy zdrowo odchudzeni. Wojtek waży teraz tylko 82 kilo, ja 51. On kładzie nacisk na „odchudzeni”, ja – na „zdrowo”. I tak jest dobrze. Nasz blog nie służy jednak opisywaniu domowych perypetii z gotowaniem – to raczej próba pokazywania własnych kompozycji smakowych wraz z uzasadnieniem: dlaczego jemy to, a nie coś innego, dlaczego taki składnik, a nie inny, czemu służy ten lub tamten produkt.

Czytaj nas tutaj, podglądaj, szukaj informacji dla siebie. Jeśli chcesz zdrowo jeść, zdrowo chudnąć, dobrze się przy tym bawić i poznać nieco szaloną kuchnię – wpadaj tu jak najczęściej.

WOJTEK: Smacznego.

ANIA: Mówi się – zapraszamy.

WOJTEK: Zapraszamy. Ania gotuje-szefuje, ja robię na zmywaku.

ANIA: Wariat.

Do góry

Przeszukaj serwis