Kategoria: 

Z CZEGO REZYGNUJEMY?

WOJTEK: Musimy jakoś nazwać tę religię.

ANIA: Dieta JEM!

WOJTEK: Za mało internetowe. Niech się nazywa Dieta Jem 2.0.

ANIA: A nazywaj ją sobie, jak chcesz. Może być dwa-zero.

WOJTEK: Napisz o co w niej chodzi, tak od samego początku. Załóżmy, że przychodzę na spotkanie z tobą po raz pierwszy... Siadam i gadam: Dzień dobry, jestem Gruby Wojtek, droga pani guru, o co chodzi w tej diecie?

ANIA: O uświadomienie sobie, co jesz i dlaczego. Czyli najbardziej idzie o świadomość. Możesz jeść, nawet obżerać się, ale musisz wiedzieć – co, jak, kiedy i w połączeniu z czym spożywasz. To tylko na początku wydaje się trudne. Wiesz, chyba najtrudniejsze wydaje mi się początkowe przejście przez etap zdobywania wiedzy – trzeba poznać własny organizm, składniki pokarmowe, które go karmią, zobaczyć trochę siebie od środka, od strony żołądka, jelit, poczytać o znaczeniu warzyw, owoców… Nie gap się tak bezmyślnie…

WOJTEK: Ja tylko słucham. Ty tu rządzisz. Od czego pani zaczęła?

ANIA: Najchętniej opisałabym to na swoim przykładzie. Od pół roku przyglądam się własnemu jedzeniu. Czytam o nim, sprawdzam, dopytuję, słucham, testuję, smakuję, analizuję. A potem – łączę, rozdzielam, mieszam, dobieram, rezygnuję, próbuję. Sprawdzam co jest najkorzystniejsze dla mojego organizmu. Twojego też.

WOJTEK: I jaki jest efekt?

ANIA: Utrzymuję wagę, nie grubieję i nie chudnę. Czuję się doskonale pod względem fizycznym. Odmłodniałam. Mam dużo lepsze wyniki badań krwi. Lepszą cerę, włosy. Nie mam porannych worów pod oczami. Robię normalną kupę…

WOJTEK: Weź nie mów! To jest elegancki blog!

ANIA: No co ty, przecież to jest ważne! Dla kobiety?! A dla faceta w twoim wieku?! Zaczęłam od całkowitego wyrzucenia mleka z jadłospisu. Pamiętasz, ile go piliśmy? Latte… mniam… moja ulubiona. Rano pierwsza kawa w domu, potem w drodze do pracy, potem pierwsza kawa w pracy, potem druga, potem na spotkaniu z klientami, potem po obiedzie, potem w domu… Kawa tylko z mlekiem, zawsze dużo mleka!

WOJTEK: Bo mleko od krowy jest zdrowe, sama zobacz!

FOTO korycin 410_

ANIA: A, tam. Zawsze myślałam, że to tylko kawa szkodzi, a mleko jest świetne, zwłaszcza chude. Nic bardziej mylnego. Kawa – mocna czy słaba – pita w dużych ilościach zakwasza organizm. Stwarza doskonałe środowisko do rozwoju grzybów i pleśni, drobnoustrojów. Krowie mleko, to uchate (UHT), poprzez uszlachetnianie traci  większość pożytecznych składników. Pozostaje w nim laktoza, której większość z nas po prostu nie trawi, ponieważ enzym odpowiedzialny za jej trawienie znika wraz z wiekiem. A po co ci łykać coś, czego nie trawisz?

WOJTEK: Dla smaku.

ANIA: Zaraz do tego wrócimy. Kawa jest kwasotwórcza, zakwasza nasz organizm, laktoza w mleku nie do strawienia. Co w zamian?

WOJTEK: Ty powiedz.

ANIA: Herbaty. Herbata zielona, biała i czerwona. Czarna herbata – sporadycznie. Herbaty ziołowe i owocowe. Do herbat jeszcze wrócimy. Do tego woda niegazowana i… napój imbirowo-cytrynowy. To on właśnie doskonale neutralizuje twój zakwaszony organizm. I właśnie od napoju imbirowo-cytrynowego rozpoczynamy – co?

WOJTEK: Nasz dzień. Ania mówi prawdę. Nie pijemy już porannej kawy. Robimy napój z imbiru. Po pierwsze – pobudza chyba lepiej niż kawa. Po drugie odświeża i odkaża. Po trzecie – odkwasza organizm. I po czwarte smakuje. Ale miałaś opowiedzieć o kawie.

ANIA: Po trzech miesiącach bez ulubionej latte, wróciłam do kawy. Ale już innej, inaczej parzonej i podawanej. I piję co najwyżej jedną kawę dziennie. Teraz nasze picie popołudniowej kawy stało się rytuałem, ucztą. Smakuje lepiej, pobudza, jest zdrowsze.

WOJTEK: Ania pije kawę według diety JEM 2.0. Czyli – tylko czarną lub z dodatkiem mleka roślinnego. Z ekspresu lub parzoną po turecku, czyli po polsku, czyli z fusami. Czasem dodaje do kawy skrawek imbiru, czasami dosypuje szczyptę cynamonu, kardamonu. Bawi się smakami kawy. Ale zawsze jest to kawa ziarnista, mielona, nie rozpuszczalna. Rozpuszczalna to kawa po skomplikowanej obróbce. Po przejściach. Nie lubimy kawy po przejściach.

ANIA: Odstawienie kawy i mleka to był nasz pierwszy krok.

WOJTEK: Przepis na napój z imbiru i cytryny podam ja, dobrze? Niech ci się facet do czegoś przyda.

Napój imbirowy

WOJTKA BANALNY PRZEPIS NA NAPÓJ IMBIROWO-CYTRYNOWY

2-3 cieniutkie plasterki korzenia imbiru wrzucam do kubka i zalewam wrzątkiem.

Po kilku minutach, kiedy temperatura wody spadnie, dodaję sporo cytryny. 3-4 plastry. Nie słodzę.

Latem do parzącego się imbiru dorzucamy kilka listków mięty. Zimą listki melisy. Z miętą, melisą czy  bez, napój świetnie podkręca do życia organizm, gasi pragnienie i co ważne w naszej zdrowej diecie – ma odczyn zasadowy. 

Do góry

Przeszukaj serwis