Kategoria: 

Ukraiński z kombu

ANIA: Czyli barszcz ukraiński w zdrowszej, lżejszej i chyba smaczniejszej wersji. Podobnie jak inne nasze zupy i tej nie zabielamy śmietaną. A jeśli już… to wyłącznie łyżką jogurtu naturalnego lub kefiru na własnym talerzu. Po co nam zbędne kalorie i po co utrudniająca trawienie laktoza?

WOJTEK: Ukraiński barszcz w naszej wersji zawiera wszystko, co powinien nam dać pełnowartościowy posiłek. Warzywa, w tym cenne dla organizmu buraki,  fasolkę – czyli dawkę białka i niezbędnych minerałów oraz zdrowy tłuszcz, który podniesie walory smakowe zupy. Oczywiście nie zapominamy o przyprawach dodających zupie tę ostateczną kropkę na i :-) Ale nowością w naszym ukraińskim jest kombu, czyli saccharina japonica.

ANIA: Kombu to nic innego, jak jadalne glony morskie uważane za cenne źródło pożywienia dla człowieka. Obok innych wodorostów, jest bardzo ważnym składnikami m.in. w kuchni japońskiej. Kombu służy do nadawania zapachu i smaku bulionom. Samku, uwaga – mięsnego. Ten glon o długich liściach jest dodatkiem do ryżu, ale też innych dań, stosowany jako warzywo i główny składnik w popularnych na wschodzie przekąskach. 

Fota: barszcz ukrainski 5_kombu

Kombu można używać też do zmiękczania wszelkich ziaren podczas gotowania. Świetnie nadaje się więc jako dodatek do wszystkich roślin strączkowych czy ziaren zbóż. Kombu dodane do gotowanej potrawy pomaga przekształcić niestrawne cukry, ułatwia trawienie, przeciwdziała gazom i wzdęciom.

Ten jeszcze mało używany u nas glon gromadzi w sobie to, co najcenniejsze w wodzie morskiej — minerały. I to w ilości, której nie zawiera żadna roślina lądowa. Jest źródłem białek, cukrów, dobrych tłuszczy i żelaza. Jest też, wręcz unikalnym magazynem jodu. Już w średniowieczu kombu, używano do leczenia niedoczynności tarczycy. Poza tym, że świetnie reguluje pracę układu pokarmowego, to jeszcze usuwa z organizmu związki toksyczne. Zwiększa szybkość przemiany materii, obniża poziom cholesterolu, pomaga z w schorzeniach reumatycznych i pozwala walczyć z nadwagą.

Wysokiej jakości suszone kombu jest zawsze pokryte białym nalotem. Nie należy się tego obawiać ani spłukiwać, ponieważ jest to po prostu sól morska pojawiająca się na liściach podczas suszenia. 

Tyle o kombu. Do naszego barszczu ukraińskiego potrzebne są:

  • szklanka białej fasoli
  • 4 średnie buraczki
  • włoszczyzna (1 marchewka, 1/2 pietruszki, ¼ selera, kawałek pora, pół młodej kapusty)
  • pół cebuli
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 2 listki laurowe, 5 ziaren ziela angielskiego
  • wodorosty Kombu – ok. 10 cm.
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • Ksylitol, stewia lub brązowy cukier trzcinowy – do smaku
  • sól, pieprz – do smaku
  • posiekana natka pietruszki

Fasolę moczymy, najlepiej zrobić to na noc. Namoczoną gotujemy w lekko osolonej wodzie z dodatkiem kombu. Gdy jest na wpół miękka, dodajemy listki laurowe, ziele angielskie, pokrojone w cienkie plastry buraki (lub starte na grubych oczkach tarki) i pozostałe warzywa korzenne. Gotujemy ok. 15 minut i dodajmy poszatkowaną kapustę.

Na patelni, na dobrej oliwie podsmażamy pokrojoną w drobną kostkę cebulkę i czosnek.

Gdy warzywa i fasolka są już miękkie, przekładamy zawartość patelni do garnka i zdejmujemy go z ognia. Na koniec dodajemy sok z cytryny, pieprz i doprawiamy cukrem. Słodkość barszczu jest kwestią bardzo indywidualną – jedni wybierają bardziej kwaśny, inni słodki. My zdecydowanie wolimy  pośredni, słodko-kwaśny. 

Barszcz podajmy posypany świeżo posiekaną natką pietruszki.

Tagi: 
Do góry

Przeszukaj serwis